Dlaczego powinniśmy opodatkować spółki komandytowe?

  • 21 listopad 2020

Po pomyśle opodatkowania spółek komandytowych (SPK) podatkiem CIT w mainstreamowych mediach zawrzało. Nie sposób zliczyć wściekłych artykułów o tym, że pomysł jest horrendalny, a SPK nie są mechanizmem do optymalizacji podatkowych, jak im się zarzuca. Prawnicy wyskoczyli z radami, jak przekształcić szybko SPK, żeby uniknąć widma CITu.

Problem w tym, że rzeczywistość wygląda zupełnie odwrotnie. To znaczy, owszem, spółki komandytowe są używane do wyprowadzania zysków poza granice kraju bez opodatkowania.

Zagraniczni inwestorzy bezpośredni rzadko kiedy podejmują inwestycje w formie np. spółki z o.o. W takim przypadku, inwestor musiałby zapłacić 19% CIT na poziomie spółki, a następnie opodatkowana byłaby wypłata zysku przez spółkę w postaci dywidendy.

Jeżeli inwestor działa w formie SPK, to zysk jest „od razu jego”, nie występuje zatem efekt podwójnego opodatkowania, najpierw spółki, a potem wypłaty zysku.

O tym, że SPK służy optymalizacji, a nie „zwykłemu prowadzeniu biznesu” świadczy fakt, że – mimo iż nominalnie jest to spółka osobowa, to jej wspólnikami zazwyczaj są osoby prawne. Przynajmniej przy spółkach osiągających największe zyski.

Oczywiście, moment na wprowadzanie opodatkowania jest najgorszy na świcie. Również forma, jak na obecną władzę przystało, jest kiepska. Do obiegu trafiają różne dziwne informacje, od tych, że SPK zapłacą podatek już w styczniu 2021 r. po takie, że nowe przepisy wejdą w życie w 2020 r. Do tego przepisy są pisane na kolanie, są niezrozumiałe i złej jakości.

Natomiast nie można nie zauważyć, że przedsiębiorcy „w normalnej” sytuacji, również utyskiwaliby na dodatkowe obciążenia podatkowe. Nie ma dobrego momentu na wprowadzanie podatków.

Nie zgodzicie się. Ale nie możecie zaprzeczyć, że oczekiwania w kraju wciąż rosną. Chcielibyśmy mieć wydolną służbę zdrowia i inne usługi publiczne na poziomie. Cieszymy się, że nasze dzieci uczą się w darmowych szkołach. Właśnie na to powinny iść pieniądze zebrane przez państwo od obywateli poprzez podatki. Oczywiście moglibyśmy zbudować sobie państwo bez podatków, oparte na dobrowolności, ale ciężko wyobrazić sobie, żeby mogło długo działać.

Co więcej. Nie zapominajmy, że podatki mają też dystrybuować dochód narodowy. Jeżeli ich nie będzie, to bogaci będą wciąż coraz bogatsi, a biedni niestety nie. Tak jest też obecnie (niezaprzeczalnie), jednak brak opodatkowania potęgowałby ten efekt.

Dlatego potrzeba nam mechanizmów dążących do poprawy jakości i dostępności usług publicznych finansowanych z podatków. To jest to czego w pierwszej kolejności możemy i powinniśmy wymagać od władzy. A nie tego, by nie zbierała od nas (a zwłaszcza od prezesów spółek) podatków.

0 komentarz

Dodaj komentarz

o Postempowo

Yoko Ono ujawniła ostatnie słowa Johna Lennona. Zaproponowała, żeby poszli zjeść kolację. John nie zgodził się i odpowiedział "Nie, chodźmy do domu. Chcę zobaczyć Seana, zanim pójdzie spać". Zaborczy facet! - myślę sobie. A my na tej stronie nie mówimy Ci, jak masz żyć.